W roku 2007 w nieistniejącym już periodyku ‘Dolny Śląsk’ ukazał się ciekawy i przekrojowy artykuł na temat parowych silników tłokowych zachowanych w tamtym czasie w gorzelniach i tartakach na Dolnym Śląsku. Jako że publikacja jest dziś praktycznie niedostępna, dzięki uprzejmości autora, p. dr. hab. Mirona Urbaniaka, możemy artykuł w całości udostępnić na łamach strony Dampfmaszyny. Pod artykułem dostępna jest aktualizacja miejsc opisanych w artykule z wizji lokalnej w roku 2013.
Dr hab. Miron Urbaniak
Parowe silniki tłokowe zachowane w miejscach pracy w gorzelniach i tartakach Dolnego Śląska – ‘Dolny Śląsk’ 12/2007.
Dolny Śląsk analogicznie jak inne prowincje Królestwa Pruskiego w XIX stuleciu przeżywał gwałtownie proces rewolucji przemysłowej zarówno w mieście, jak i na wsi. Szczególnie widoczny obraz tych zmian daje się zaobserwować w kontekście miast, ale industrializacja przyczyniła się także do istotnego przeobrażenia krajobrazu wiejskiego. Uprzemysłowienie w rolnictwie postępowało jednak nieco wolniej niż w mieście, głównie z powodu braku potrzebnych kapitałów, a co jeszcze ważniejsze, ze względu na niechęć, a niekiedy nawet strach przed nowinkami technicznymi dużych właścicieli ziemskich. Widoczna poprawa tego stanu rzeczy nastąpiła dopiero w drugiej połowie stulecia pary i elektryczności, co zaowocowało znacznym zdynamizowaniem życia na wsi. Masowo zaczęły powstawać gorzelnie, krochmalnie, młyny, mleczarnie, tartaki, cegielnie etc., które jako źródło energii mechanicznej wykorzystywały już nie ludzi czy siłę wody, ale znacznie sprawniejszy i przede wszystkim niezależny od warunków zewnętrznych silnik parowy. Co więcej w drugiej połowie XIX w. siła pary zaczęła powoli wyręczać ludzi i zwierzęta nawet w na polu dzięki coraz powszechniejszemu zastosowaniu lokomobili trakcyjnej (orka parowa, młockarnie parowe etc.). Ponadto z końcem „pięknego wieku” i początkiem XX stulecia w wielu wsiach ujrzano po raz pierwszy blask żarówki elektrycznej, dla której energii dostarczał niewielki generator poruszany maszyną parową w gorzelni czy młynie.
Tak ogromny postęp cywilizacyjny zarówno w mieście, jak i na wsi był możliwy dzięki szokującemu wręcz rozwojowi techniki, który nastąpił na przestrzeni XVIII i XIX w. To wszystko, do czego doszli ludzie belle epoque, było następstwem rozpoczętej już w poprzednim stuleciu rewolucji przemysłowej, która została zainicjowana w Anglii. Jej największym osiągnięciem – kamieniem milowym, decydującym o dalszym losie całego świata, było udoskonalenie silnika atmosferycznego i stworzenie maszyny parowej, którą można było zastosować praktycznie niemal w każdej dziedzinie ludzkiego życia. Ten cywilizacyjny skok Europa i Świat zawdzięcza długoletniej i wytrwałej pracy angielskiego wynalazcy Jamesa Watta.
Pierwszy silnik atmosferyczny, skonstruowany przez Thomasa Newcomena, został opatentowany w 1705 r., a w 1711 r. zainstalowano i uruchomiono w Wolverhampton, jako maszynę do odwadniania kopalni 2). Zresztą kopalnie stały się właśnie pierwszym miejscem zastosowania maszyn atmosferycznych i to właśnie tej gałęzi przemysłowej maszyna parowa zawdzięcza swój późniejszy rozwój. Nie inaczej było także na ziemiach polskich, gdzie w państwowej kopalni srebra i ołowiu „Fryderyk” w Tarnowskich Górach, z inicjatywy hrabiego Redena, w 1788 r. uruchomiono sprowadzoną z Anglii maszynę atmosferyczną Newcomena. Służyła ona również do odwadniania kopalnianych wyrobisk. Była to pierwsza na ziemiach polskich i w ogóle Europie kontynentalnej pracująca maszyna atmosferyczna patentu Newcomena. Na Dolnym Śląsku pierwszy parowy silnik tłokowy zaczął funkcjonować w 1797 r. i znalazł zastosowanie w manufakturze bieliźniarskiej Sadebecka w Dzierżoniowie4). Stolica prowincji śląskiej otrzymała swoją pierwszą maszynę parową, już systemu Watta, w 1826 r. Pracowała ona w miejskich wodociągach (Kunszt Macieja) do 1872 r. Udoskonalone dzieło Watta znalazło również swoje miejsce w kolejnictwie jako parowóz. Pierwsza linia kolejowa na Śląsku i zarazem na ziemiach polskich została uruchomiona w 1842 r. Prowadziła z Wrocławia do Oławy. Dalszy rozwój kolei żelaznej postępował w szokującym tempie, szczególnie właśnie na Śląsku, a jego najważniejszym skutkiem było skrócenie czasu podróży zarówno ludzi, jak i towarów, a także możliwość umasowienia transportu, co stymulowało szybkie uprzemysłowienie całego Śląska.
Postęp w budowie linii kolejowych stał się również czynnikiem umożliwiającym wykształcenie się dużego i dobrze prosperującego przemysłu rolno-spożywczego. Ułatwiał dowóz surowców i odbiór gotowych produktów, ale przede wszystkim umożliwiał łatwy transport węgla, który stał się najcenniejszym paliwem pochłanianym przez kotły parowe wiejskich zakładów. Zakłady te starano się lokalizować w dobrach, które leżały przy linii kolejowej lub w jej bliskim sąsiedztwie. W wypadku znacznych odległości budowano także kolejki polne lub wąskotorowe łączące uprzemysłowioną miejscowość z najbliższą stacją kolei normalnotorowej. Tartaki w Stroniu Śląskim, Polanicy Zdroju czy Jagodzinie znajdują się w bezpośrednim sąsiedztwie stacji kolejowych. Tartak w Szczytnej, mimo że leży na linii kolejowej Kłodzko — Kudowa, dla usprawnienia przewozu z zakładu na dworzec wykorzystywał dodatkowo niewielki odcinek specjalnie zbudowanej kolejki wąskotorowej. Gorzelnie w Gorzanowie i Gorzuchowie zlokalizowano również w pobliżu dróg żelaznych. Jedynie gorzelnia w Pszenicznej 5) była oddalona od stacji kolejowej Bierutów kilka kilometrów. Tutaj poradzono sobie z tym problemem, budując kolejkę polną w pierwszym dwudziestoleciu XX w.
Wszystkie te miejscowości nie pojawiły się przypadkiem, zostały wymienione ze względu na zakłady przetwórstwa spożywczego i przerobu drewna, posiadające do dziś w swych murach zachowane maszyny parowe. Tylko tartak w Szczytnej zostanie omówiony bardziej skrótowo, gdyż jego silnik tłokowy został w ostatnich latach przekazany do Muzeum Przemysłu w Opatówku.
Zanim zostaną przedstawione poszczególne obiekty należy poświęcić trochę uwagi kwestiom ogólnym dotyczącym gorzelnictwa i tartaków na Śląsku. Podstawowymi źródłami informacji są tutaj książki adresowe dóbr ziemskich prowincji śląskiej oraz wydana we Wrocławiu w 1936 r. publikacja o tytule Schlesiens Bodenschaetze und Industrie. Korzystano także z zespołu Wywiadownia Schimmelpfenga, znajdującego się w Archiwum Państwowym we Wrocławiu Oddział w Kamieńcu Ząbkowickim.
Z końcem XV w. w Europie zaczęły powstawać pierwsze gorzelnie wykorzystujące w procesie fermentacji zboże jako najbardziej dostępny wówczas surowiec. Produkcję spirytusu z ziemniaków zainicjowano w Niemczech dopiero w 1682 r. Były to jednak sporadyczne przypadki. Upowszechnienie uprawy ziemniaka na Starym Kontynencie w XVIII w. umożliwiło częściową zmianę surowcową, jednak masowe wprowadzenie nowego warzywa w gorzelnictwie nastąpiło dopiero w początkach kolejnego stulecia. Zaczęły wówczas funkcjonować „gorzelnie ziemniaczane”. W krótkim czasie zdobyły przodownictwo na rynku spirytusowym, zarówno pod względem produkcji, jak i liczby zakładów. Wystarczy wspomnieć, że w kampanii gorzelniczej w 1905 r. w całej prowincji śląskiej udział wzięło aż 631 gorzelni i była to prowincja posiadająca najwięcej tego typu zakładów w Prusach; za nią była Brandenburgia (594) i prowincją poznańska z 535 gorzelniami. W połowie lat trzydziestych XX w. na całym Śląsku niemieckim znajdowało się jeszcze ok. 520 gorzelni wykorzystujących tylko ziemniaki, ponadto działały także zakłady prowadzące fermentację ze zboża czy owoców.
W gronie najstarszych na Śląsku znalazła się gorzelnia działająca we Wrocławiu przy klasztorze św. Klary. Założono ją w 1587 r., a jej bezpośrednią następczynią stała się firma H. Hennig — jedna z większych i najsłynniejszych gorzelni wrocławskich. Zakład Henniga nie tylko należał do najstarszych, ale także mógł sil poszczycić zastosowaniem pierwszej maszyny parowej w gorzelnictwie na Śląsku.
Tartaki z kolei stanowiły jeszcze starszą branżę aniżeli gorzelnie (najstarszy tartak wykorzystujący koło wodne zbudowano na Śląsku w XIII w.). Dla rozwoju tej gałęzi szczególnie hojna okazała się natura, obdarzając prowincję śląską ogromnymi połaciami lasu i rozległym wachlarzem cieków wodnych. Dzięki łatwo dostępnej bazie surowcowej i stosunkowo dobrym warunkom energetycznym — tartaki uzyskiwały energię mechaniczną z kół wodnych, ich rozwój następował niezwykle szybko. Tutaj silnik parowy wkroczył znacznie później i zaczął się dopiero upowszechniać w końcu XIX i początkach XX w. I tak na przykład w powiecie bystrzyckim na 6 młynów wodnych w 1873 r., z których większość to z pewnością tartaki, gdyż jeszcze w drugiej połowie XIX w. nazywano je powszechnie właśnie młynami wodnymi (Wassermuhle), nie znaleziono ani jednego wykorzystującego energię pary. Notabene właśnie ten powiat należał do najbardziej zalesionych w prowincji. W ówczesnym powiecie kłodzkim brak w ogóle tartaków, natomiast w powiecie bolesławieckim w rejencji legnickiej na 5 tartaków dwa wykorzystywały już silniki parowe. Co najciekawsze w roku 1905 w powiecie bystrzyckim nadal brakowało tartaków pracujących w ruchu parowym, natomiast ogromny postęp odnotowano w powiecie kłodzkim — powstało tam w przeciągu 30 lat 9 tartaków wykorzystujących energię mechaniczną silników parowych. Natomiast powiat bolesławiecki powiększył swój stan czterokrotnie, uzyskując liczbę 10 tartaków parowych. Kończąc rozważania dotyczące tartaków, dla zobrazowania wielkości tej branży wypada podać jeszcze, że według statystyki przeprowadzonej w 1932 r. tylko na Śląsku niemieckim znajdowało się 450 zakładów tej branży.
Artykuł ten jest próbą podzielenia się .z czytelnikiem wynikami dwuletnich prac badawczo-inwentaryzacyjnych prowadzonych na terenie Dolnego Śląska. Działania te dotyczyły głównie lokalizacji zachowanych do dnia dzisiejszego maszyn parowych w niewielkich zakładach przemysłowych, takich jak gorzelnie i tartaki. W czasie poszukiwań kierowano się swoistym wywiadem przeprowadzanym w Inspektoratach Dozoru Technicznego, które odpowiedzialne były za nadzór techniczny nad eksploatowanymi kotłami parowymi. Wielu: informacji dostarczali także użytkownicy i właściciele znalezionych już zabytków, co w znaczący sposób poszerzało krąg zinwentaryzowanych obiektów. Dla każdego znalezionego silnika wykonywano dokumentację fotograficzną oraz krótki opis historyczno-techniczny. Dziś z perspektywy czasu wydaje się, że udało się znaleźć dużo, być może większość zachowanych silników. Aczkolwiek świadomość ogromnej liczby niewielkich zakładów znajdujących się na Dolnym Śląsku prowadzi do dalszej penetracji i pozwala żywić nadzieję znalezienia kolejnej maszyny parowej, być może usytuowanej w jakimś niewielkim zakładzie znajdującym się w lesistym i górzystym terenie Dolnego Śląska.
Najwięcej zachowanych in situ, czyli w miejscu pracy, silników parowych w przemyśle spożywczym i drzewnym znajduje się w Kotlinie Kłodzkiej. Co więcej zachowane tam maszyny posiadają różnorodną i bardzo ciekawą konstrukcję. Z dotychczasowych badań wynika, że najstarszy silnik parowy zachował się tu w gorzelni w Gorzanowie (powiat kłodzki) — jego wiek określić można na ponad 100 lat. Gorzanów, położony kilkanaście kilometrów od Kłodzka na linii kolejowej Kłodzko — Międzylesie, należał w drugiej połowie XIX w. do wielkiej własności ziemskiej Gorzanów (Majoratsherrschaft Grafenort) — klucza skupiającego kilka dużych wsi pod władzą hrabiego Rzeszy Sigmunda zu Herberstein. Już w 1886 r. w Gorzanowie, kiedy jego dzierżawcą był wrocławski dyrektor Julius Priesemuth, działały gorzelnia, browar, młyn wodny, tartak wodny i cegielnia. Z początkiem lat dziewięćdziesiątych XIX w. rozpoczęła się tu modernizacja przemysłu. Jeszcze w 1891 r. gorzelnia i tartak wykorzystywały tradycyjne źródła energii, ale już w 1894 r. pracował w gorzelni silnik parowy. Wiek XX przyniósł także maszynę parową w mleczarni, która wykorzystywała siłę pary już w 1905 r. W 1917 r. Gorzanów posiadał już także oświetlenie elektryczne, do którego energii dostarczał generator poruszany silnikiem parowym w mleczarni. Ponadto rolniczy park maszynowy został powiększony o 2 duże młockarnie parowe.
Z poważnie rozbudowanego parku maszynowego ostał się tylko jeden parowy silnik tłokowy zachowany w aparatowni gorzelni. Został zainstalowany w okresie 1891-1894 i wykonany przez firmę Edmund Kletzsch Fabrik für Brennerei und Einrichtungen znajdującą się w Coswig w Saksonii. Jest to leżąca, jednocylindrowa maszyna parowa o podwójnym działaniu, wyposażona w stawidło suwakowe i regulator odśrodkowy ze sprężyną poziomą. Średnica kola zamachowego wynosi około 2 m, natomiast pasowego około 1 m. Silnik służył do poruszania mechanicznych urządzeń gorzelni. Przeniesienie napędu na nie zrealizowano za pomocą zespolonego układu transmisji pasowej, której relikty zachowały się do dnia dzisiejszego w postaci głównego wału transmisyjnego, podwieszonego pod sufitem hali aparatowni. O wysokiej jakości wykonania maszyny świadczy fakt, że pracowała ona jeszcze w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia, a więc przez około 100 lat. Wydaje, się, że jest to najstarsza zachowana w przemyśle rolno-spożywczym Dolnego Śląska maszyna parowa, dlatego postulat jej ochrony narzuca się samoistnie.
Nieco młodszy egzemplarz, dzięki świadomym działaniom kierownika J. Brzezickiego, został uratowany w gorzelni w Gorzuchowie. Gorzuchów (pow. kłodzki), leżący kilkanaście kilometrów na północny zachód od Kłodzka na trasie kolejowej Kłodzko — Wałbrzych, w XIX w. był niewielką wioską. Wchodził w skład dóbr rycerskich, należących do Antona von Magnis z Borkowa. W kwietniu 1901 r. 7 właścicieli dóbr rycerskich i dzierżawców powołało do życia Wiejską Gorzelnię Spółdzielczą, której zadaniem było przerabianie nadwyżek ziemniaczanych na spirytus. W latach trzydziestych XIX w. zakład odstawiał rocznie 70 000 litrów czystego spirytusu, uzyskując tę ilość podczas kampanii od listopada do maja i przy pracy 1 kierownika oraz 4 pracowników. Już w 1901 r. w budynku zainstalowano silnik parowy oraz kocioł parowy. Maszynę wykonała spółka akcyjna Dengler’sche Maschinenfabrik z Zweibrücken. Kocioł parowy dostarczyły zakłady budowy maszyn i kotłów w Darmstadt. Silnik jest leżący, jednocylindrowy, podwójnie działający i posiada nowoczesną jak na ówczesne czasy konstrukcję. Wyposażono go w stawidło dwusuwakowe oraz odśrodkowy regulator osiowy, koło zamachowe o średnicy 1,6 rn posiada ręczny mechanizm rozruchowy. Ze względu na wysoką liczbę obrotów można było zastosować znacznie mniejsze koło pasowe. Tak jak w Gorzanowie, tak i tutaj zachował się oryginalny układ transmisji pasowej, ponadto parowa pompa zacierowa 6), płatkarnia z 1938 r. oraz wiele innych urządzeń pochodzących z okresu budowy. Na zewnątrz budynku znajdują się oryginalne kotły parowe. Silnik pracował do 1991 r., po czym został wyłączony z eksploatacji i zakonserwowany. Gorzelnia w Gorzuchowie dzięki bogactwu zachowanego pierwotnego wyposażenia mogłaby stanowić doskonałe muzeum techniki gorzelniczej, prezentujące proces produkcji spirytusu gorzelnianego.
Ostatnia gorzelnia, w której udało się odnaleźć silnik parowy, znajduje się w Pszenicznej, około 7 km od Bierutowa. Pszeniczna nie miała tego szczęścia, co poprzednie miejscowości i nie znalazła się na szlaku kolei żelaznej. Dlatego do najbliższej stacji kolejowej w Bierutowie poprowadzono kolejkę polną, o czym wspomniano już wcześniej. Miejscowość należała od 1858 r. do rodziny Rojahn, w 1886 r. jej właścicielem był August Rojahn, następnie Rudolf. Istniały już wówczas cegielnia oraz gorzelnia. Aż do początku zeszłego wieku zarówno cegielnia, jak i gorzelnia nie wykorzystywały w swoich procesach technologicznych silnika parowego. Taki stan istniał jeszcze w 1909 r., ale już w 1912 r. funkcjonowała cegielnia parowa.
Silnik znajdujący się obecnie w aparatowni gorzelni pochodzi z cegielni w Wabienicach leżących w pobliżu Pszenicznej. Cegielnia ta powstała na początku XX w. w latach 1909-1912. Prawdopodobnie do wyrobu cegieł zaadaptowano dawną gorzelnię, która istniała w Wabienicach już wcześniej. Dlatego można przyjąć, że maszyna parowa została zbudowana ok. 1910 r. Po II wojnie światowej w 1949 r. przeniesiono silnik parowy z cegielni w Wabienicach do gorzelni w Pszenicznej. Jego ustawienia na nowym stanowisku pracy dokonał E. Prusy. Maszyna parowa pracowała do 1998 r., poruszając urządzenia mechaniczne gorzelni. Jednak z powodu braku tabliczki firmowej nie można ustalić wytwórcy. Podobnie jak poprzednie silniki jest to maszyna leżąca, jednocylindrowa, podwójnie działająca o mocy 72 KM. Średnica koła zamachowego wynosi około 2,2 m, natomiast pasowego około 1 m. Przeniesienie napędu odbywało się systemem zespolonym (transmisja pasowa), którego relikty zachowały się do dnia dzisiejszego; wielką osobliwością jest znajdujący się w kotłowni kocioł parowy — walczak dwupłomienicowy 7) produkcji belgijskiej z 1927 r. Tutaj również warto zastanowić się nad ochroną wyposażenia gorzelni, tym bardziej że oprócz maszyny jest tu właśnie belgijski kocioł.
Zamykając już tematykę „alkoholu”, można stwierdzić, że z poważnej liczby działających na Dolnym Śląsku gorzelni rolniczych wykorzystujących siłę pary do chwili obecnej przetrwało tylko kilka, posiadających bezcenne maszyny parowe. Ich zabezpieczenie przed degradacją i zniszczeniem jest niezwykle naglącym zadaniem, tym bardziej że wspomniane gorzelnie zostały już wyłączone z eksploatacji.
Równie licznie, a może nawet i silniej, niż gorzelnie eksponowane są na Dolnym Śląsku tartaki będące gałęzią przemysłu drzewnego. Wynika to z ogromnej i ogólnodostępnej bazy surowcowej w całej krainie. Przemysł drzewny zachował większą liczbę silników parowych o różnorodnej proweniencji i bogactwie typów, chociaż według naszych szacunków są to tylko cztery egzemplarze. Reprezentują je lokomobile stacjonarne 8) w tartakach w Polanicy Zdroju i w Sobieszowie (ta ostatnia już zdemontowana!), prawdopodobnie lokomobila parowa znajduje się także w tartaku w Głuszycy, a silniki parowe w Stroniu Śląskim i Jagodzinie.
Na pierwszym miejscu ex aequo plasują się tartaki w Jagodzinie i Stroniu Śląskim — obydwa z 1920 r. Jagodzin (powiat zgorzelecki) leży przy linii kolejowej Bolesławiec—Żary przez Węgliniec. Miejscowość na początku wieku wojen światowych należała do hrabiego Maxa von Rittberga. Już w 1909 r. znajdował się tutaj tartak wodny, huta żelaza oraz młyn. Ze względu na ogromne bogactwo surowca drzewnego właściciel von Rittberg w 1920 r. postanowił wznieść nowoczesny tartak parowy. W jego siłowni zainstalowano dużą, leżącą, jednocylindrową maszynę parową o podwójnym działaniu. Silnik został wykonany przez spółkę akcyjną Görlitzer Maschinenbau-Anstalt und Eisengiesserei. Średnica jego koła zamachowego wynosi około 4 m, a sam skok tłoka dochodzi do aż 1 m, ponadto jest on wyposażony w charakterystyczne, stosowane przez firmę stawidło zaworowe patentu Collmanna oraz typowy dla zakładów w Görlitz regulator odśrodkowy. Koło zamachowe ze względu na rozmiary posiada ręczny mechanizm rozruchowy. Maszyna pracowała do 1990 r., poruszając traki, piły i inne urządzenia mechaniczne tartaku. Silnik utrzymał sprawność techniczną i dlatego można go prezentować w ruchu pod warunkiem dostarczenia pary. Szczególnie w dobrym stanie utrzymano maszynownię (wystrój), zachował się dzwon sygnalizacyjny oraz wiele innych oryginalnych elementów wyposażenia. Ochrona siłowni z jej „sercem” — maszyną parową jest sprawą prestiżową, ponieważ mamy tutaj do czynienia z egzemplarzem unikatowym, zachowanym w bardzo dobrym stanie podobnie zresztą jak i w Stroniu Śląskim.
Stronie Śląskie (pow. kłodzki) — miejscowość wypoczynkowa, ale także ośrodek skupiający przemysł (huta szkła i kryształów, tartak), zlokalizowane jest na drodze żelaznej z Kłodzka przez Lądek do Stronia. W pierwszym ćwierćwieczu XX w. było centrum dóbr Stronie Śląskie (Herrschaft Seitenberg), którego właścicielem był książę Fryderyk Henryk von Hohenzollern z Kamieńca Ząbkowickiego. W 1920 r. zainstalowano w nowo zbudowanym tartaku jeden z większych w tej branży jednocylindrowy parowy silnik tłokowy o maksymalnej mocy 220 KM, pracujący parą przegrzaną o temperaturze 330º C i ciśnieniu roboczym pary 11,5 atmosfer. Maksymalna liczba obrotów wynosiła 140/min. Bez wątpienia jest to najnowocześniejszy silnik parowy, jaki udało się znaleźć w Kotlinie Kłodzkiej, wyposażony w najnowsze zdobycze termodynamiki i techniki maszynowej. Zastosowano centralny system smarowania wszystkich elementów trących, specjalne rozwiązanie odprowadzania pary z cylindra do kondensatora, opatentowane przez wytwórcę (Stromdeckel-Heissdampf-Cylinder D.R.P.), osiowy regulator odśrodkowy patentu dr. Proella, generator energii elektrycznej na wale rozrządu oraz nowoczesną aparaturę kontrolno-pomiarową. Jednym słowem maszyna w Stroniu jest już finalnym dokumentem modernizacji w budowie parowych silników tłokowych, które musiały już coraz mocniej konkurować z ekonomiczniejszymi źródłami energii. Stąd takie nagromadzenie innowacji technicznych, mających zwiększyć sprawność silnika i udowodnić jego wyższość techniczną. Maszynę zbudowała w 1920 r. Maschinenbau-Aktiengesellschaft vorm. Starke&Hoffmann w Jeleniej Górze, specjalizująca się w budowie maszyn parowych i kotłów. Ta sama firma dostarczyła również kocioł parowy dwupłomienicowy typu P-2 (Lancashire). Maszyna siłowni w Stroniu była jeszcze pod parą w 1998 r., a po tej dacie zdecydowano się na wyłączenie jej z eksploatacji i zakonserwowanie. Szczególne słowa uznania należą się właścicielowi i załodze zakładu za dbałość o utrzymanie wysokich walorów zabytkowych obiektu. W tartaku zachował się oryginalny kocioł parowy z 1920 r. wyposażony w przegrzewacz pary, maszyna parowa oraz kompletna stacja kondensacji pary odlotowej zlokalizowana pod halą maszynowni. Z dotychczasowych badań wynika, że tartak w Stroniu Śląskim utrzymał najbardziej czytelny układ dziewiętnastowiecznej siłowni parowej (kotłownia, maszynownia, stacja kondensacji, główny wał transmisji pasowej biegnący specjalnym kanałem pod halami produkcyjnymi). To wszystko decyduje o niepowtarzalności technicznego dziedzictwa kulturowego utrzymanego w małej miejscowości uzdrowiskowej. Stronie jest doskonałym terenem dla niewielkiego ekomuzeum, które mogłoby zachować wyposażenie tartaku w najlepszym stanie, dodatkowo przemawia za tym fakt dalszej eksploatacji kotła parowego oraz możliwość demonstrowania silnika parowego in modu.
Ostatnim egzemplarzem, któremu warto poświęcić więcej uwagi, jest tartak w Polanicy Zdroju (pow. kłodzki). Miejscowość leży na linii kolejowej Kłodzko—Kudowa Zdrój, charakterystycznej nagromadzeniem tartaków na stosunkowo krótkim odcinku. W latach trzydziestych XX w. istniały tutaj tartaki w Polanicy Zdroju, Szczytnej, Dusznikach Zdroju i Kudowie Zdroju, a więc prawie na każdej większej stacji kolejowej tego szlaku.
Tartak w Polanicy powstał dzięki mistrzowi murarskiemu i ciesielskiemu Ottonowi Büttnerowi, który w 1910 r. przeniósł się z Kłodzka do Polanicy Zdroju, zakładając tam firmę budowlaną. Po I wojnie światowej uruchomił tartak z zakładem stolarskim, który w latach dwudziestych zeszłego wieku został wyposażony w nowoczesne maszyny i urządzenia. Firma bardzo szybko się rozrastała i oprócz usług budowlanych, tartacznych uruchomiła także kamieniołom piaskowca. W czasie II wojny światowej zakład posiadał duże zlecenia na budowę baraków dla Wehrmachtu. W 1928 r. w tartaku zainstalowano parową lokomobilę stacjonarną zbudowaną w zakładach R. Wolfa A.G. w Magdeburgu Buckau. Silnik parowy na kotle pracował parą przegrzaną o ciśnieniu 12 atmosfer. Maszyna posiada dwa koła zamachowe o średnicy około 1,7 m; regulacja prędkości odbywa się za pomocą osiowego regulatora odśrodkowego. Rozrząd pary umożliwia suwakowe stawidło tłokowe, powszechnie stosowane w silnikach lokomobilowych. Ogromną zaletą tych stojących „parowozów” była możliwość spalania w ich paleniskach trocin i innych odpadów powstałych wskutek pracy tartaku, dlatego w tartakach instalowano je częściej aniżeli stacjonarne silniki parowe.
Lokomobila zachowana w Polanicy Zdroju jeszcze w 2002 r użytkowana była jako piec centralnego ogrzewania (kocioł), chociaż silnik już nie pracował. Utrzymanie tego obiektu jako zupełnie odmiennego typu maszyny parowej (silnik parowy wraz z kotłem) jest całkowicie uzasadnione ze względu na reprezentację tych urządzeń zaledwie w kilku egzemplarzach. Jest to sprawa tym bardziej nagląca, że już w połowie lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia pojawiły się pomysły na jej likwidację, choć do chwili obecnej niezrealizowane.
Tartak w Polanicy jest zarazem ostatnim opisanym z inwentaryzowanych zabytków. O jego walorach zabytkowych świadczy w ogromnej mierze zachowana tu lokomobila parowa. Belle epoque była okresem niezliczonych udoskonaleń (mierzonych krociami patentów we wszystkich europejskich i zamorskich krajach), które w końcu XIX w. doprowadziły silnik parowy do optymalnych osiągów technicznych. Początek XX stulecia nie zwiastował jeszcze końca maszyny parowej. Dopiero stopniowe upowszechnianie się turbiny parowej, silnika gazowego oraz elektrycznego doprowadziło do powolnej, ale skutecznej eliminacji parowych silników tłokowych. Nadszedł czas, kiedy maszyny parowe nie mogły pracować już szybciej, sprawniej i taniej.
Proces degradacji silników tłokowych na Dolnym Śląsku rozpoczął się już w latach dwudziestych ubiegłego stulecia. Szczególnie widoczne było to w dużych zakładach przemysłowych (cukrownie, zakłady budowy maszyn, elektrownie etc.), gdzie coraz częstszym źródłem energii stawały się szybkoobrotowe i dysponujące dużą mocą turbiny parowe. Były one o wiele ekonomiczniejsze w zużyciu pary, tańsze w eksploatacji, zajmowały mniej miejsca, a przede wszystkim pozwalały uzyskać prędkość obrotową rzędu tysięcy obrotów na minutę, w wypadku maszyn parowych całkowicie nieosiągalną.
W małych zakładach wiejskich sytuacja przedstawiała się nieco inaczej. Tutaj w dalszym ciągu używano parowych silników tłokowych, jednak głównie zainstalowanych już wcześniej lub w wypadku opłacalności zastosowania tego właśnie źródła energii mechanicznej. Nie bez wpływu pozostawał również fakt elektryfikacji całej prowincji podjętej przez Niemców w okresie międzywojennym. Elektryfikacja spowodowała łatwy dostęp we wszystkich miejscowościach Śląska do nowego źródła energii, jakim był prąd elektryczny. Umożliwiło to zastosowanie na szeroką skalę silników elektrycznych, które szczególnie w niewielkich zakładach bardzo dobrze zastępowały nieekonomiczne maszyny parowe.
Jedyną gałęzią przemysłu, gdzie silnik parowy utrzymał jeszcze przez długie lata dominującą pozycję, był przemysł drzewny, a ściślej mówiąc tartaki. Tutaj zarówno silnik parowy — stacjonarny, jak i lokomobila parowa wykazywały znaczną wyższość pod względem ekonomicznym nad nowymi źródłami energii. Dzięki zastosowaniu takiego rozwiązania technicznego uzyskiwano niemal darmową energię mechaniczną i cieplną. Jako paliwa używano bowiem drewnianych odpadków i trocin, które wiązały się nieodzownie z procesami technologicznymi stosowanymi przy obróbce drewna. Właśnie dzięki temu w branży tej tak długo eksploatowano maszyny parowe (lata dziewięćdziesiąte XX w.).
Jednocześnie na tej podstawie można przyjąć, że “epoka pary i elektryczności” na Dolnym Śląsku zakończyła się definitywnie w latach dziewięćdziesiątych XX wieku. Dzisiaj wszystkie z opisywanych obiektów są już wyłączone z ruchu parowego, ale pozostawiono je na swych dawnych stanowiskach pracy. Szkoda, że nie wszędzie udało się uratować i zachować ten bezcenny wynalazek XVIII i XIX-wiecznej myśli technicznej. Pewne jest jednak, że likwidacja kolejnych maszyn jest działaniem niedopuszczalnym. Zostało ich zbyt mało, aby niszczyć ostatnie egzemplarze. Dlatego zachowanie ocalałych obiektów jest obowiązkiem i powinnością względem przyszłych pokoleń. Będzie również świadectwem wysokiej kultury technicznej Dolnego Śląska, krainy o niezwykle bogatej w tym zakresie przeszłości.
Pozostaje sobie życzyć, aby za następne kilkadziesiąt lat można było odwiedzić wszystkie wymienione miejscowości i znaleźć w nich zachowane w niewielkich zakładach parowe silniki tłokowe. Jednocześnie mieć nadzieję, że takie przypadki jak Sobieszów, gdzie zdewastowano olbrzymią lokomobilę stacjonarną (długość 8,5 m, średnica kół zamachowych 2,2 m) z 1922 г. (R. Wolf A.G. Magdeburg-Buckau), będą rzadkością. Niedawno zabytek został zdemontowany i przewieziony do Dzierżoniowa. Warto tu dodać, że lokomobila ta znajdowała się w rejestrze zabytków i podlegała ochronie prawnej. Patrząc na sytuację sobieszowskiej lokomobili, wydaje się, iż sposób, w jaki postąpiono z najstarszą maszyną parową z tartaku w Szczytnej, okazał się wiele lepszym rozwiązaniem. Ten silnik parowy, doskonale zachowany (1904 r., wyposażony w unikatowy rozrząd pary patentu F. Elsnera), figurował również w rejestrze zabytków. Z końcem lat dziewięćdziesiątych zeszłego wieku właściciel przekazał go do Muzeum Przemysłu w Opatówku, gdzie został poddany kompleksowej konserwacji i dziś stanowi jeden z najcenniejszych eksponatów tego Muzeum.
Reasumując rozważania poświęcone maszynom parowym w gorzelniach i tartakach Dolnego Śląska, samoistnie nasuwa się refleksja nad stworzeniem ekomuzeów w wybranym tartaku i gorzelni. Muzeów, które mogłyby zaprezentować zwiedzającym historyczną linię technologiczną wyrobu spirytusu czy obróbki drewna. Postulat ten jest szczególnie atrakcyjny dla miejscowości uzdrowiskowych, takich jak Polanica Zdrój czy Stronie, gdzie tego typu placówki mogłyby stanowić o ich kolejnych walorach turystycznych. Tym bardziej, że zakłady te są w ruchu, a więc istnieje realna możliwość prezentacji obróbki drewna. Bez wątpienia działania takie niosłyby obopólną korzyść zarówno dla właścicieli firm jak i władz samorządowych.
1) Silnik stworzony w Anglii przez T. Newcomena, zbudowany z cylindra parowego, w którym pracował tłok połączony z balansjerem. Para wpuszczana do cylindra wypychała tłok do góry, następnie zamykano jej dopływ. W ten sposób tłok wykonywał pierwszy skok, drugi skok następował w wyniku działania ciśnienia atmosferycznego. Do cylindra wtryskiwano zimną wodę, co powodowało skraplanie pary (kondensację). Wewnątrz cylindra powstawała próżnia, a ciśnienie atmosferyczne wpychało tłok do cylindra. Silniki tego typu nazywane są jednostronnie działającymi ze względu na pracę pary tylko po jednej stronie tłoka, w przeciwieństwie do maszyn dwustronnie działających, gdzie para wykonuje pacę po obydwu stronach tłoka.
2) Encyklopedia odkryć i wynalazków, pod red. B. Orłowskiego, Z. Płochockiego, Z. Przyrowskiego, Warszawa 1979, s. 320.
3) C. Matchoss, Die Entwicklung der Dampfmaschine, t. 1, Berlin 1908, s. 155.
4) Oprócz silnika w Dzierżoniowie maszyna parowa niewielkich rozmiarów znalazła wkrótce zastosowanie również w zakładach włókienniczych Albertiego w Wałbrzychu. C. Matchoss, Die Einfiihrung der Dampfmaschine in Deutschland „Zeitschrift des Vereines deutscher Ingenieure” 1905, nr 22, s. 904.
5) Pszeniczna leży w powiecie namysłowskim (województwo opolskie), jednak ze względu na bezpośrednie sąsiedztwo z województwem dolnośląskim została również omówiona.
6) Urządzenie, zbudowane z cylindra i pracującego w nim tłoka, pompuje zacier do aparatu kolumnowego, gdzie odbywa się proces destylacji. Pompy zacierowe mogą posiadać napęd parowy, bezpośrednio powiązany z pompą, lub mogą być napędzane przez inny silnik mechaniczny.
7) Kocioł w formie leżącego walca, w którego wnętrzu poprowadzono wzdłuż dwie rury (płomienice). W tych rurach odbywa się proces spalania paliwa i największego oddawania ciepła zgromadzonej w kotle wodzie. Kocioł z 2 płomienicami zwyczajowo nazywa się kotłem typu Lancashire, natomiast kocioł jednopłomienicowy typu Cornwall.
8) Lokomobila jest urządzeniem technicznym, składającym się z organicznie powiązanych ze sobą elementów: silnika parowego i kotła parowego (walczaka). Silnik umieszczony jest zawsze na górze kotła. Lokomobile dzielą się na stacjonarne i trakcyjne. Stacjonarne nie posiadają układu jezdnego, w przeciwieństwie do trakcyjnych, które są wyposażone w koła. Lokomobile ze względu na małą powierzchnię zajmowanego miejsca pracy cieszyły się szczególną popularnością w tartakach czy papierniach.