Co jak co, ale parowy walec nijak nie łączy się z grą w golfa. A jednak.
Jak wiadomo, bogaci Amerykanie do przeżycia potrzebują regularnie grać w golfa. Zazwyczaj robią to u siebie, jak to ma w zwyczaju chociażby Główny Amerykanin, ale jak już gdzieś się na dłużej udadzą, muszą sobie zapewnić możliwość gry w golfa za granicą.
Po pierwszej wojnie światowej górnośląskie kopalnie należące do niemieckiej spółki Bergwerksgeseltschaft Georg von Giesche’s Erben przekształcono w spółkę Giesche SA w Katowicach i jak to często bywa, spółka ta do przeżycia potrzebowała kapitału. Wtedy zazwyczaj pojawiają się Amerykanie – i ratują sytuację tymże kapitałem. Nic za darmo – w zamian za (wtedy) węgiel lub (teraz) ropę.
Tak w wielkim skrócie wytłumaczyć można obecność Amerykanów w przedwojennych Katowicach. Więcej szczegółów o całej tej historii możecie przeczytać na stronie giszowiec.info:
https://www.giszowiec.info/pl/?co=pole_golfowe
Co prawda walce parowe absolutnie nie nadają się do jazdy po trawnikach, czy to golfowych czy też innej łączce, zachowało się jednak zdjęcie z czasów budowy ośrodka golfowego na Giszowcu, kiedy to parowy walec utwardzał dojazdową drogę, jednak niewiele poza tym. Na miejscu tegoż ośrodka już od dawna rośnie gęsty las, po walcu również zostało tylko zdjęcie.

(żródło zdjęcia: giszowiec.info)